poniedziałek, 15 września 2014

Wrześniowe przetarcia


Po intensywnym sierpniu nadszedł czas na sprawdziany. O ile połówkę w Tarczynie na 4 tygodnie przed docelowym maratonem miałem zaplanowaną już dawno, to start na dychę urodził mi się całkiem niedawno.

33. Bieg im. B. Malinowskiego w Tomaszowie Mazowieckim - 10km, 07.09.2014
Start dopiero w południe, mocne słońce, zdecydowanie za ciepło; trasa ciężka technicznie na dwóch pętlach z kilkoma podbiegami. Brama startu i meta na stadionie żużlowym. Opóźniony o 20minut start lekko przeszkodził w skutecznej rozgrzewce. Zaczęliśmy bardzo niemrawo, takim niepisanym startem "honorowym" - nie było chętnych na poprowadzenie biegu i pierwsze 400m po stadionie truchtaliśmy około 4/km. W końcu nie wytrzymałem jako pierwszy i delikatnie przyspieszając wyszedłem na prowadzenie. Na 1km Łukasz Grajcar z Częstochowy (zwycięzca ubiegłoroczny i obecny) rzucił tylko mięsem (3:45) i mocniej szarpnął. Za kilka minut delikatnie przyspieszyła 7osobowa grupka, a ja zostałem nieco z tyłu biegnąc swoje 3.30/km, tak jak sobie zaplanowałem. To absolutnie nie był bieg na życiówkę, zwłaszcza że jestem w mocnym maratońskim treningu i nieobiegany jestem z prędkościami okołostartowymi dla 10k. Po 5km z grupy pościgowej odpadł Krzysiek Krygier i minąłem go koło 8km. Na metę wleciałem z czasem 35:33. Bieg miałem cały czas pod kontrolą, Była delikatna rezerwa, ale nie chciałem się upodlić na tydzień przed dużo ważniejszym startem w Tarczynie, gdzie miałem nadzieję na sporo łaskawszą pogodę i tym samym sprzyjające warunki do mocnego biegu. Siódme miejsce w klasyfikacji generalnej przełożyło się na drugą lokatę w kategorii M-30. Z końcowym czasem odejmując przespany przez wszystkich 1km pomyliłem się o 18sekund względem czasu planowanego dla warunków na trasie.

4. Tarczyn Półmaraton, 14.09.2014
Nazajutrz po Tomaszowie przyszło ochłodzenie i trenowało się całkiem przyjemnie. W weekend natomiast złośliwa pogoda znowu podkręciła ogrzewanie i na starcie o godzinie 11 termometr wskazywał 25stC. Wiał lekki wiatr, trasa była lekko pofałdowana. Początek na lekkim zbiegu, jedna pętla, końcówka to dość wymagający podbieg. Założyłem sobie bieg na złamanie 1:16 (3:36/km), czyli dychy po 36minut... Na całej trasie biegłem z butelką wody 0,3l i było to dobrym pomysłem, bo patelnia tego dnia była konkretna. Zaraz po starcie mocno ruszył Kenijczyk i za nim dwóch Ukraińców. Jeszcze przed 1km z grupy pościgowej urwała się Kenijka, bo najwidoczniej tempo było dla niej za wolne i wolała biec sama. Pierwszy kilometr wyszedł w 3.27, ale było z górki i tempo było niemal nieodczuwalne. Mniej więcej od 2km zostaliśmy we dwóch z Piotrem Mierzejewskim z Siedlec (43lata, PB 2:36). Piątki stuknęły nam po 17:49, 36:15, 54:30 - czyli tempo delikatnie spadało z 3:34 do 3:38/km. Od 8 do 14km trasa wiodła przez las, a poza tym odcinkiem była cały czas odsłonięta przestrzeń. Za nawrotką za 11km mieliśmy minutę przewagi nad chyba 4osobową grupą pościgową, ale przewaga ta na mecie jeszcze tylko się zwiększyła. Chłopaki nie skorzystali z okazji pracy zespołowej by nas spróbować dogonić. W sumie to nasza praca również się nie układała. Piotr sprawiał wrażenie słabszego i albo ja byłem z przodu, albo biegliśmy obok siebie. Wybiegając z lasu gdy zderzyliśmy się z żarem z nieba daliśmy sobie spokój z walką o czas. Na ostatniej prostej 200m przed metą włączyłem turbodopalacze i byłem pewny, że wygram ten finisz z Piotrem. Ten jednak mnie zaszokował i skutecznie odparł mój atak i to on był 1. Polakiem na mecie.

Czas 1:16:52 [3:38] - 52 sekundy poniżej oczekiwań, ale muszę uczciwie przyznać, że nie miałem ochoty na przyduszenie w końcówce, a te kilkadziesiąt sekund było do urwania nawet w tym upale.

Piąte miejsce na mecie przy niedublowaniu się kategorii wiekowych z klasyfikacją generalną pozwoliło mi zwyciężyć w kategorii M30.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz